Nic nie wskóracie…

Niestety ale prawo będzie dla was bolesne.

Po złożeniu doniesienia w Prokuraturze, Prokurator zajmie się sprawą.

Na przesłuchaniu p.Tracz powie,że on nigdzie się nie zwinął z kasą tylko w biznesie powinęła mu się noga i bardzo przeprasza. Jak tylko będzie mógł to dokończy kursy ze wszystkimi,którzy je przerwali, a na pytanie kiedy to nastąpi powie,że nie wie – jak jego sytuacja biznesowa na to pozwoli.

Zgodnie z przepisami nie ma terminu w którym należy ukończyć kurs, więc może on trwać i 10 lat i nikt nikogo nie może zmusić do przyspieszenia.

Można iść do sądu cywilnego i założyć sprawę o zwrot kasy a po jej wygraniu komornik może coś mu zabierze o ile coś na siebie ma.

Na tym korzystają oszuści tacy jak p.Tracz i wielu innych.

Swego czasu była podobna sprawa w Warszawie i tak temat relacjonuje jedna z poszkodowanych:

„Witam,

W kwietniu 2009 wpłaciłem 1050 zł za kurs w Czterech Kółkach, niestety właściciele firmy nie dali mi mozliwości ukończenia kursu, wszystko skończyło się na 2 godzinach jazdy. W sierpniu zgłosiłem sie na komendę na Ul. Żytnią nie byłem w tej sprawie jedyny. Po kilku tygodniach otrzymałem pismo z Prokuratury Rejonowej , która nie widzi podstaw do wszczęcia dochodzenia, uzasadniając uwaga: właściciele nie mieli zamiaru nikogo oszukać, a nie wywiązanie sie z umowy tłumaczyli zeznając że niestety problemy rodzinne jakie ich dotknęły spowodowały wyrejestrowanie firmy. W związku z wiarygodnymi zeznanami Pana Roberta i Pani Sylwi urzędy ścigania nie widzą podstaw do podjecia dalszych działań. Na poczatku września złozyłem zażalenie do Prokuratyry Okregowej podważając uzasadnienie Prokuratury Rejonowej. Czekam na odpowiedź.